piątek, 14 sierpnia 2015

To nie jest tak, że mam lepsze rzeczy do roboty... Po prostu rzadko mam coś ciekawego do powiedzenia.

A czasami mózg jest w stanie coś z siebie wypocić tylko na skrajnym zmęczeniu...


Tak wyszło, że zachciało mi się zarwać noc.
Kładę się po szóstej, mlask, mlask, paciu, mmm.
<kop, drap, kop, jeb>
Tajson sie drapie...
<Kop, Drap, Jeb, Kop, Jeb, Kop!>
Tajson się nieudolnie drapie...
<KOP, KOP, JEB, JEB, JEB, DRAP, KOP, JEB!!!>
Tajson się nie drapie...


Wstaję, a leżałam już dobre trzy minuty, patrzę - psem rzuca jak podpiętym do prądu - łapy, głowa, wywrócone oczy, dywan ze śliny.
W odruchu samozachowawczym udzielam pierwszej pomocy nowej wykładzinie i pieczołowicie wycieram pokłady śliny.
Później trzymam psa. Atak mija. To pewnie padaczka. Pewnie tak właśnie wygląda padaczka.
Wujek Google mówi, że to bardzo duży wysiłek dla organizmu, co tłumaczy hiperwentylującego się Tajsona.
Piszą też, że chory przez kilka minut po ataku jest całkowicie niepoczytalny. Szefu wstaje, z neurologicznym objawem podwijania
i ciągnięcia łap, robi kilka okrążeń po mieszkaniu, kładzie się na brzuchu, sika i wstaje. Krąży, przybija parę razy gwoździa z lustrem,
rozjeżdżają się łapki, dup na ziemię. Nie, nie! Nie wchodź na łó...!!! Za późno, pusty wzrok i leje w materac ile fabryka dała.
Schodzi i znów krąży, głową w lustro, chwila spokoju, stoi oparty o ścianę. Zero kontaktu, zero reakcji na mnie, czy jakiekolwiek komendy.
Podchodzi do fotela, podnosi nogę i daje tyle, że cała poduszka, którą podrzucam mu w ostatniej chwili jest ciężka i żółta.


W Ikei jestem na samo otwarcie, prosto od lekarza. 'Śniadanie wegetariańskie' jest naprawdę dobre,
tylko trzeba pamiętać o samoobsłudze i nie sterczeć przed barem jak kretyn.
Puszysty omlet z posmakiem bekonu i mini placki ziemniaczane z mini kosteczek ziemniaków zamiast puree.
Biorę dwie saszetki cukru z nadzieją, że zjedzony zadziała jak kawa. Rezygnuję w połowie pierwszej saszetki.
<Sypialnia> - Te materace są na dziale 'Pokój Dzienny'
<Pokój dzienny> - Znajdzie je Pani na kanapach.
<Kanapy> - One są chyba z działu 'Sypialnia'
- A mógłby mi Pan wyszukać to na stronie i po prostu podać numer regału?
- Nie chce Pani najpierw obejrzeć?
- Nie. Chcę iść spać.


O lustro. W sumie mogę kupić jeszcze lustro... Przecież i tak już nie zasnę. Znam siebie. Zasypiam w aucie.
W domu już nie zasypiam. Poza tym materac okazuje się dwoma oddzielnymi materacami zapasowymi do którejś z kanap.
Nie, nie chcę go oddawać. Chcę na nim spać. Teraz. Natychmiast. Zawsze.
W sumie ten poprzedni był niewygodny. Tajson wiedział, co robi.


Jest godzina dwudziesta. Nie. Nadal nie śpię. Czekam na pizzę, choć mam wątpliwości, czy mam fizycznie siłę ją pogryźć.
Z szafy patrzy na mnie zalotnie kask. Gdybym miała motocykl i dziś na niego wyszła, na pierwszym skrzyżowaniu wpadłabym jak nic pod rowerzystę.



Tak. Z księciem już wszystko ok. Odpoczywa. Oto książę :)



PAULINA